Zamknięcie informacji o cookies W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze.W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym.


Flis i rejs na 100-lecie Niepodległej

Blisko 15 jachtów i motorówek z całej Polski uczestniczy w 39. Rodzinnym Rejsie Żeglarsko-Motorowodnym PTTK „Szlakami pamięci 1918-2018, Wielka Pętla Wielkopolski”. Natomiast najprawdziwsza tratwa i cztery krypy płyną do odry w ramach 100-lecia Niepodległości Polski i 100-lecia Ligi Morskiej i Rzecznej. Żeglarze, motorowodniacy i flisacy zatrzymali się przy Konińskim Bulwarze w niedzielę (24 czerwca).

Do Konińskiego Bulwaru zaczęły przybijać nietypowe jednostki już od soboty. Najpierw były to dwie krypy, czyli jednostki zbudowane specjalnie do pływania po rzekach, a w niedzielę dołączyły do nich jachty i motorówki. Największe wrażenie zrobiła prawdziwa tratwa, która tego samego dnia, o 5 rano wypłynęła z Koła, gdzie została zbudowana, by po godzinie 11 dotrzeć do naszego miasta.

- Tratwa składa się z pięciu tafli, zbudowano ja z około 60 ton drewna i liczy blisko 70 m długości. Jej załoga, dowodzona przez jedynego w naszym kraju retmana – Mieczysława Łabędzkiego, który wraz właścicielem najnowocześniejszej stolarni i wybitnym oraz jedynym w Polsce budowniczym tratw – Wacławem Witkowskim, nadzorowali i budowali jednostkę, załoga składa się z 14 osób, z całej Polski, z przewagą jej południowych krańców. Tratwa sterowana jest przy użyciu potężnych wioseł, które umieszczono na dziobie i rufie. Warto przypomnieć, że ta tratwa jest pierwszą tratwą na Warcie, jaka pojawiła się od 1939 roku – powiedział znawca tratw i flisactwa Marek Strzelichowski z Międzybrodzia Bialskiego.

Na taflach zbudowanych z sosnowych bali stoją trzy namioty, z których największym jest „retmanówka”. - A to dlatego, że u retmana zawsze przechowuje się leguminę, czyli zapas pożywienia na cały flis – dodał Marek Strzelichowski.

Na rufie, gdzie znajduje się flisacka „messa pod chmurką”, cały czas płonie ognisko, a dodatkowym wyposażeniem tratwy jest wykonana z drewna armata-sygnałówka. Tratwa spływa Wartą – podobnie jak żeglarze i motorowodniacy - do Szczecina. Dziennie pokonują etapy o średniej długości 30 km.

Wróć