Sansara Nepal w Wieży Ciśnień

Wydaje się, że Wojtkowi Moskwie – znanemu i bardzo cenionemu fotografowi – już za życia dwa razy udało się „reinkarnować”. Za pierwszym razem – gdy ze specjalisty zarządzania i ekonomii stał się wziętym fotografem, a drugi – gdy zaczął pisać felietony oparte o własne zdjęcia. Jego wystawę „Sansara Nepal” otwarto w piątkowy wieczór (14 lutego) w Wieży Ciśnień.

Dwadzieścia dwie czarno-białe fotografie, wykonane w Nepalu w marcu 2012 roku, przy użyciu średnioformatowego analogowego aparatu Hasselblad, wybrane spośród około 180, które autor przywiózł z wyprawy, mają niebywałą moc. Tylko w kilku przypadkach zrobione zostały w pobliżu miejsc licznie odwiedzanych przez turystów. Każde jednak w niezwykły sposób prezentuje uroki przepięknego kraju położonego w Himalajach. Są przy tym głęboko przemyślane, każde ze swoim jedynym przesłaniem.

- Przygotowując pierwszą wystawę, stanąłem przed zadaniem opisania tego, co starałem się uchwycić, naciskając spust migawki. Próbując zgłębić zjawisko kremacji powszechne w tamtym regionie a widoczne na jednej z moich fotografii, natknąłem się na pojęcie SANSARY. Dotarło do mnie, że myśli dotyczące obecności duszy w istotach żywych a nawet w bytach martwych, nachodziły mnie odkąd pamiętam. Patrząc na krajobraz zastanawiałem się, które z jego elementów są jej nośnikiem. Odnoszę wrażenie, że wewnętrzne rozterki obecne są również na moich fotografiach. W szczególności, odkąd zacząłem przemierzać świat ze średnioformatowym, analogowym aparatem – powiedział Wojciech Moskwa na wernisażu.

Fotografiom towarzyszą teksty, które autor dopisał… po roku. Znalazły się one także pięknym albumie, w który zostały wklejone pracowicie przez pracownice wydawnictwa.

„Sansara” to niezwykła opowieść, którą na pewno warto obejrzeć i poddać się refleksji płynącej z obrazów i tekstów.

 

Wróć