W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze.W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym.

Wileńskie Kaziuki w Koninie

Wileński Kaziuk od trzech wieków jest zwiastunem wczesnej wiosny. Święto niezwykle kolorowe, jarmarczne, rozpoczynające się w pierwszych dniach marca w Wilnie i okolicach, trwa - bywa - nawet dwa tygodnie. W niedzielę (2 marca) Wileński Kaziuk trafił po raz pierwszy do Konina.


Jarmarki Kaziukowe zawdzięczają Wilnianie świętemu Kazimierzowi, synowi Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Kazimierz junior był postacią niezwykłą: był uczniem Jana Długosza, uczestniczył w wyprawach wojennych i misjach dyplomatycznych do Malborka. Na Litwie sprawował funkcję podkanclerza. Jego szczątki spoczywają w katedrze wileńskiej. W 1602 roku papież wyniósł go na ołtarze. Kazimierz był jednym z pierwszych świętych na Litwie i jest jej patronem. Od mniej więcej połowy XVII wieku urodzinom świętego towarzyszył jarmark, zwany Wileńskim Kaziukiem.


Czym się Wileńskie Kaziuki charakteryzowały, opowiadali nam Wilnianie, członkowie Kapeli Kaziuka Wileńskiego, wspomagani w Konińskim Domu Kultury przez poznaniaka, ale rodem z Wilna. Właściwie na kziukowym jarmarku było wszystko, poza chyba handlem zwierzętami. Kiedyś jarmark zaczynał kolorowy pochód, pełen przebierańców, kuglarzy. W pochodzie jechało też to, czym potem handlowano. A na straganach znaleźć można było mnóstwo wyrobów z drewna, obok drewnianych łyżek były drewniane rzeźby. Były wyroby lniane, beczki, cebry, podróżne kuferki. Ponieważ jarmark poprzedzał święta wielkanocne, można było też kupić wielkanocne palmy, malowane jaja, zające z trawy. Do tego pojawiali się miejscowi malarze i muzykanci. Podobnie jest także dzisiaj, choć nie da się ukryć, że trochę to święto się zmieniło, skomercjalizowało. Cóż, takie czasy i pewnie się tego nie zmieni, choć szkoda by było, gdyby stało się czymś na wzór Walentynek.


Jak jednak na tradycję przystało, na jarmarku zorganizowanym w holu Konińskiego Domu Kultury nie było walentynkowych świecidełek, były natomiast stragany z pięknymi wielkanocnymi palmami i pisankami. Te ostatnie miały kształty i wielkości przeróżne; wykonano je także różnymi technikami. Powodzeniem wśród zwiedzających i kupujących, tłumnie jarmark odwiedziających, cieszyły się także misternie wykonane szydełkiem koronki i ozdoby wielkanocne, gliniane garnki, wiklinowe kosze. Wspaniałe były figurki ze sznurka, trawy i słomy, piękne były anioły i inne postaci wyrzeźbione w drewnie. A jakby tego było mało, serwowano wspaniały litewski chleb ze smalcem i ogórkami kiszonymi. Były też pierniki, koniecznie w kształcie serca. Te oryginalne, sprzedawane kiedyś, kiedyś na jarmarku w Wilnie, były przebite strzałą, albo miały wypisane sentencje, które przytaczali członkowie Kapeli Kaziuka Wileńskiego: "Kaziukowe serca daja, bo na złotnia mnie nie staja. Zapamiętaj sobie dzień, gdy ja mówił kocham cień". Takie serca kupowało się dla ukochanej w dowód przywiązania: "Żebysz była moja i więcej niczyja, serca moja dratwo do twego przyszyja". Niestety, dzisiaj na kaziukowym jarmarku prędzej znajdziesz chiński plastikowy breloczek, niż piernikowe serduszko z napisem "Serca moja hyc na twoja...".


Wileńskie Kaziuki w Koninie zorganizowało, wespół z Urzędem Miejskim i KDK, Stowarzyszenie Współpracy Polska - Wschód: Wileńskie Kaziuki są organizowane w kilku miasta Polski. Te najbardziej znane są w Lidzbarku Warmińskim i w Poznaniu. Zresztą dzisiaj Wileński Kaziuk także w Poznaniu się odbywa. My chcieliśmy pokazać Kaziuki w Koninie, przybliżyć mieszkańcom tę tradycję, starą i piękną. Ma Konin na Litwie miasto partnerskie, z Wilnem łączą nas wielorakie więzy sympatii i nostalgii. Warto je pielęgnować, warto pamiętać - mówił Zdzisław Jacaszek, działacz Stowarzyszenia.


Z kronikarskiego obowiązku  dodajmy, że na Kaziukach pojawili się także dzisiejsi solenizanci: Kazimierze. Zauważyliśmy między innymi Kazimierza Wiktorskiego z firmy Uniqa, Kazimierza Zajączkowskiego - animatora Konińskiego Towarzystwa Cyklistów. Radny Kazimierz Lipiński i wylicytował sobie na imieniny piernikowe serce (niestety nie udało nam się sprawdzić, czy byłą na nim jakaś specjalna dedykacja). Był także gospodarz miasta Kazimierz Pałasz, którego tak jak pozostałych solenizantów obdarowano chlebem i garncami smalcu. Dla wszystkich zaś, którzy na jarmark Kaziukowy trafili, koncertowała Kapela Kaziuka Wileńskiego.


I jeszcze jedno: w czasie jarmarku wileńskiego w KDK zaprezentowano interesujące prace kilku malarzy litewskich. To fragment promocyjnej wystawy, która będzie czynna w Miejskiej Bibliotece Publicznej od 7 marca. Tego samego dnia w MBP odbędzie się spotkanie z Romualdem Mieczkowskim, redaktorem naczelnym kwartalnika "Znad Wilii", ukazującym się od 1989 roku w Wilnie. Bohater spotkania będzie promował swoją książkę "Objazdowe kino i inne opowiadania wileńskie".

Wróć

projekt i wykonanie logo 3mar
stronę wspiera logo komputersat