Zamknięcie informacji o cookies W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze.W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym.


W 73. rocznicę Powstania Warszawskiego

Wszystko zaczyna się w rytmie energetycznego gitarowego riffu: jeden urządza zadymę na pokazie propagandowych okupacyjnych kronik, drugi usuwa hitlerowskie sztandary z murów Polskiej Akademii Nauk. Kończy się, jak w piosence Ani Brachaczek z płyty „Panny wyklęte”:  „Jak wygnane z domu psiaki / Szukające swoich drzwi / Zamieniamy się w zwierzaki / Dzikie żądne świeżej krwi…”. „Kamienie na szaniec”, film w reżyserii Roberta Glińskiego, przypomniał nam 1 sierpnia o dylematach uczestników Powstania Warszawskiego, które kosztowało w sumie życie 200 000 mieszkańców stolicy.   

W 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, w kinie „Centrum” w Konińskim Domu Kultury, wyświetlono „Kamienie na szaniec”. Reżyser adaptacją powieści Aleksandra Kamińskiego naraził się paru historykom i obrońcom moralności, ale – przypuszczam – zdobył serca nastoletniej widowni. „Kamienie na szaniec”  to nie tylko porządne kino gatunkowe, ale i udana próba przedstawienia dylematów członków Szarych Szeregów ich rówieśnikom z XXI wieku.  Harcerze zamieniają się w żołnierzy, chłopięca przygoda – w obowiązek, a oddanie idei wolnej Polski – w ofiarę. Ale owa przemiany nie jest prosta, szybko bowiem pojawiają się kolejne wątpliwości. Ile można poświęcić dla sprawy? Ile dla przyjaźni? Gdzie kończy się bohaterstwo, a zaczyna ślepy upór? W polskim kinie, które nigdy nie cierpiało na nadmiar herosów, ekranowe Szare Szeregi jak strzelają, to całymi seriami, jak giną, to w chwale, jak kochają, to na zabój. Szkoda, że w „Kamieniach na szaniec” równie interesujące nie są postaci kobiece. Napisane i zagrane według tradycyjnego polskiego klucza, pełnią w filmie czysto dekoracyjną funkcję. Mają szlochać, gdy ich mężczyźni wyruszają na wojenkę, i wyć, gdy wracają z niej na tarczy. Tak się utrwalają stereotypy i rodzą mity.

„Kamienie na szaniec” w kinie „Centrum” były częścią uroczystości, przypominających w Koninie wydarzenia sprzed  73. lat. Przed emisją filmu prezydent Konina, Miejska Rada Kombatantów i Osób Represjonowanych w Koninie, społeczność II Liceum Ogólnokształcącego im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Koninie, w tym Szkolnego Koła Wielkopolskiego Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej zaprosili na uroczystość, która zaczęła się mszą w kościele św. Maksymiliana M. Kolbego. Uczestniczyli w niej przewodniczący Rady Miasta dr Wiesław Steinke i radni miejscy, Sławomir Lorek – zastępca prezydenta Konina, przedstawiciele Starostwa Powiatowego, wojewody wielkopolskiego, wielu instytucji i konińskich szkół. Byli też kombatanci, członkowie konińskich  Związku Sybiraków, Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Ogólnopolskiego Związku Członków Batalionów Chłopskich, Związku Inwalidów Wojennych RP. Po mszy w asyście pocztów sztandarowych złożono kwiaty pod pamiątkową tablicą Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Oddział w Koninie.

Tekst: Andrzej Dusza, zdjęcia: Marcin Oliński

Wróć