Konin. Tu płynie energia > Mniej interwencji w Koninie po wprowadzeniu prohibicji

Mniej interwencji w Koninie po wprowadzeniu prohibicji

Mniej interwencji w Koninie po wprowadzeniu prohibicji. Na zdjęciu widać butelki i szkło wrzucone do pojemnika.

Nocna prohibicja w Koninie przynosi efekty. Według danych spadła liczba policyjnych interwencji związanych ze spożywaniem alkoholu, jest też mniej interwencji domowych. Straż Miejska również ocenia, że w mieście jest spokojniej.

Zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach został wprowadzony 1 lutego 2025 roku. Propozycję złożył prezydent, niemal jednogłośnie  poparła ją Rada Miasta Konina. - Ograniczenie sprzedaży ma poprawić komfort życia mieszkańców oraz bezpieczeństwo w mieście w godzinach nocnych, ograniczyć nocne interwencje służb oraz dostęp do alkoholu, także dla osób nieletnich - tak uzasadniano tę propozycję.

Od tamtego czasu w konińskich sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach 22:00-6:00 nie można kupić alkoholu. Czy zakaz przyniósł spodziewany efekt? Statystyki potwierdzają, że tak. W godzinach 22:00-6:00 w okresie od lutego 2024 roku do końca stycznia 2025 roku, a więc przed wprowadzeniem prohibicji, policjanci przeprowadzili 763 interwencje dotyczące m.in. osób nietrzeźwych, osób leżących, spożywania alkoholu w miejscach publicznych, zakłócania porządku publicznego oraz ciszy nocnej. Tymczasem w analogicznym okresie od lutego 2025 roku do stycznia 2026 roku odnotowano 703 interwencje. To oznacza spadek o 60 zdarzeń w godzinach objętych zakazem sprzedaży alkoholu. Statystyki poprawiły się również w skali całej doby, nie tylko w godzinach 22:00-6:00. - W okresie od lutego 2024 roku do stycznia 2025 roku policjanci przeprowadzili łącznie blisko 2300 interwencji związanych z opisanymi kategoriami zdarzeń, natomiast w okresie od lutego 2025 roku do stycznia 2026 roku było ich 2100 – wyjaśnia rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Koninie asp. Sylwia Król.

Do tego dochodzi spadek interwencji domowych. Policjanci zauważają też, że w godzinach nocnych zmniejszyła się liczba osób przebywających w przestrzeni publicznej, w okolicach sklepów nocnych i stacji paliw.  

- To była dobra decyzja, co widać po statystykach. Oczywiście to krótki okres czasu, który o niczym nie przesądza, ale składając tę propozycję radnym mówiłem, że nawet jeśli jedna interwencja domowa będzie mniej, to będzie to oznaczało, że było warto, bo jedna rodzina spokojniej prześpi noc i nie będzie doświadczała agresji – wyjaśniał z-ca prezydenta
ds. społecznych Witold Nowak.

 (Zdjęcie - Archiwum UM, tekst - Aneta Wanjas)

 

Wróć